Archiwum 18 maja 2019


maj 18 2019 Filipiny
Komentarze (0)

Stalo sie... mam zabukowany bilet do Manili przez Kuwejt. Wyjazd sluzbowy polaczony z dawno wyczekiwana podroza bez dzieci.. solo..zawsze kochalam Azje I kiedys udawalo mi sie tam jezdzic co rok.. Nie dziewne wiec, ze moge spac z podniecenia kilka dni I juz planuje jakie miejsca odwiedze. 

Zbliza sie ten dzien... dzien wylotu. Ogarniam childcare dla malej i after school club dla malego. Moj maz da rade, w koncu lubi wyzwania. Rozpisuje mu kalendarz zajec i wskazowki co potrzeba na dany dzien. Zaczynam sie denerwowac. Mysle sobie, co ja wyprawiam, zostawiam dwojke dzieci na prawie dwa tyg od nie! W tym jedno m dopiero 1,5 roku!! W przeddzien wylotu jest mi niedobrze, mysle sobie ze nie dam rady tyle czzzasu bez dzieci. Mysle nawet o zmianie lotu. Ale pakuje sie, nie pamietam kiedy spakowanie sie bylo takie proste! lol pakuje tylko swoje rzeczy, I nie musze myslec o tym ile razy bede musiala przebierac Julke I jakie gadgety wziac Oliemu... ok jade na lotnisko ...